Crush Your Enemies – RTS dla tych co nie mają czasu

Najpierw encyklopedycznie. „Crush Your Enemies to wydana na platformę PC Windows komediowa strategia czasu rzeczywistego. Grę opracowało polskie studio Vile Monarch założone przez byłych pracowników firmy 11-bit, którzy odegrali kluczowe role przy produkcji Sleepwalker’s Journey i This War of Mine.
Źródło: http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=30278″”

Lubię strategie czasu rzeczywistego, lubię polskie produkcje, lubię gry retro, lubię indyki. Zatem gra dla mnie. Gdy trafiła się okazja zdobycia gry (podziękowania dla andziorka.pl) nie wahałem się zbyt długo.

CYE2

Gra jest niemal dokładnie tym czym obiecuje być. Prosta strategia gdzie naszym zadaniem jest pokonanie przeciwnika. Do dyspozycji mamy pięć rodzajów jednostek ale zwykle gramy co najwyżej dwoma lub trzema. Zbieranie surowców (mięsa i drewna) występuje tylko na kilku mapach.  Wygląda jakby było dodane troszkę „na doczepkę”.  Widać, że gra była projektowana z myślą o ekranie dotykowym.  Na komputerze gra się dobrze ale czasem chciałby się podzielić nasze oddziały nieco inaczej niż sugeruje nam gra. System sterowania sprawdza się dobrze gdy kontrolujemy jeden lub dwa oddziały. Jednak gdy jest ich nieco więcej sytuacja staje się nieco chaotyczna. Najgorzej jest gdy nasz główny oddział wybierze inną trasę niż chcieliśmy i wpakuje się pod ostrzał przeciwnika.

CYE1

Fabuła w grze jest.  Szczegółów nie będę przytaczał, żeby nie psuć zabawy tym których śmieszy użyty w „Crush Your Enemies” rodzaj humoru. No właśnie. Humor. A może właściwiej byłoby napisać „chumor”.  W pierwszej chwili styl dialogów wywołał u mnie uśmiech ale im dalej tym bliższy byłem zażenowania. Rozumiem, że to taka konwencja narzucona przez autorów mi nie do końca przypadła do gustu. Miałem wrażenie, że za chwile wskoczy na ekran porucznik Rżewski i zaczną się hulanki.

Przejście gry (dwóch kampanii) zajmuje jakieś 5-6 godzin. Czy warto wydać nań 10 euro? Obawiam się, że jednak nie.  Co prawda mamy tu też tryb multiplayer ale zerkając na ilość graczy  nogą być spore problemy ze znalezieniem przeciwnika. Znając życie dość szybko zaczną się przeceny. Z drugiej strony grało mi się całkiem przyjemnie. „Crush Your Enemies” wciąga gracza. Ma ten element „jeszcze jednej próby”.  Mimo wszystko ma.

 

Posted Under