Dwa lata z Legimi.

Jakiś czas temu skończył mi się dwuletni okres na jaki miałem wykupiony abonament w Legimi.  Dlatego dwuletni, że swego czasu zdecydowałem się na opcję z czytnikiem. To chyba dobra okazja by jakoś podsumować tę przygodę.

No dobrze ale czym jest to całe Legimi?

Najprościej mówiąc to taka płatna biblioteka. W tej chwili w bibliotece tej jest około 20000 (dwadzieścia tysięcy) ebooków i audiobooków. W zależności od wysokości miesięcznej opłaty mamy doń dostęp nielimitowany bądź ograniczony. Jest też możliwość przetestowania usługi przez 7 dni za darmo. Moim zdaniem jedyna sensowna opcja to „ebooki bez limitu” lub „ebooki + audiobooki bez limitu” gdzie możemy czytać ile chcemy i na czym chcemy. Z tym „na czym chcemy” to może nie do końca prawda bo można korzystać z JEDNEGO czytnika (i to nie Kindle), tabletu, telefonu lub komputera z Windows 10. I tak najważniejszy z tego jest czytnik.

Do korzystania zeń niezbędna jest dedykowana aplikacja Legimi. Można ją instalować na urządzeniach z Androidem. Stąd ograniczenie do czytników z tym właśnie systemem (inkBook) i dotykowym ekranem. Ponoć niedługo ma się coś w tym temacie zmienić ale jak na razie brak szczegółów.

Fajnie ale to cały czas wypożyczalnia!

Tak. To jest wypożyczalnia.  Do książek mamy dostęp tak długo jak mamy opłacony abonament. Dla wielu osób może to być wadą. Warto się wtedy zastanowić. Ile czytam? Jak często wracam do przeczytanych książek?  Jeżeli ktoś czyta jedną pozycję miesięcznie to rzeczywiście może okazać się, że to nie jest oferta dla niego. Na swoje wychodzimy gdy miesięcznie pochłaniamy dwie książki lub więcej. Oczywiście przed podjęciem decyzji trzeba koniecznie przejrzeć katalog, żeby upewnić się, że będziemy mieć co czytać. Nie wszystko co jest dostępne na stronie Legimi można przeczytać w ramach abonamentu. Za niektóre pozycje trzeba zapłacić. Tu jednak kolejna niespodzianka. Jest tam coś takiego jak „Klub Mola Książkowego”. W praktyce mając aktywny abonament zdobywamy sporo punktów, które można przeznaczyć na zniżkę przy zakupie ebooków. Dzięki temu można je nabyć o połowę taniej.

 

I co ja tam niby przeczytam?

Tu mogę powiedzieć co ja czytałem. Wydawnictwami.

  • Fabryka słów – Grzędowicz, Piekara, Pilipiuk, Ćwiek
  • Prószyński i S-ka – Pratchett, książki popularnonaukowe
  • MAG – seria Artefakty
  • Ender – Michał Cholewa
  • Drageus – militarna s-f (Larson, Douglas, Currie)

Jest tego znacznie więcej ale samo przeczytanie kompletu książek Pratchetta zajmuje trochę czasu. Oczywiście są dostępne też tony innych gatunków ale trudno mi wymieniać i polecać coś czego sam nie znam. Kryminały, romanse, obyczajowe, reportaże… po prostu jest niemal wszystko.

Ale przecież jest chomik.

Po co w ogóle o tym wspominam? Dlatego, że widzę w sieci, że są osoby które tak robią. Mają czytnik za który zapłaciły  ciężką kasę więc po co mają dodatkowo płacić za coś co leży sobie na chomiku. Co ciekawe niektórzy uważają to za coś zupełnie normalnego. W końcu za dostęp do zasobów gryzonia też płacą więc chyba wszystko jest w porządku. Nie będę się tu rozwodził nad tematem. Po prostu napiszę krótko – ściąganie z chomika nie jest w porządku. Koniec tematu.

Zapłaciłem więc muszę czytać.

I tu dochodzę do bardzo ciekawego aspektu. Motywująca funkcja comiesięcznego abonamentu. Wiadomo, że jeśli kupi się książkę, grę, film to czasem ląduje ona na półce i leży tam do momentu gdy podczas wiosennych porządków na nią natrafimy. Inaczej jest gdy mamy świadomość, że trzeba czytać bo inaczej pieniądze się zmarnują. Piszę to oczywiście pół żartem ale obserwuję na swoim przykładzie, że jeśli czytnik leży nieruszany przez dwa dni to portfel zaczyna swędzieć i zaczynam czytać.

Co mi to dało?

Chyba oczywiste. Dzięki temu znowu czytam. I to po bardzo długiej przerwie. Średnia mojego czytelnictwa to mniej więcej książka na tydzień. To chyba nie tak źle.

Jeśli korzystacie z MPK, jeśli często gdzieś na coś czekacie to zamiast marnować czas zawsze można wyciągnąć z kieszeni inkBooka i przestać się nudzić. Bardzo polecam opisywaną usługę wszystkim mającym czytnik „na Androidzie” oraz osobom czytającym na telefonach/tabletach.

Na koniec wypadałoby jeszcze dodać link do Legimi.