Polecanki czytelnicze – Dan Simmons – Hyperion Cantos

W ostatnich latach trochę czasu spędziłem z czytnikiem. Zaległości nie nadrobiłem i pewnie tego nie zrobię. Długo zastanawiałem się czy warto umieszczać coś na kształt recenzji przeczytanych książek.  Internet jest pełen tego typu wynurzeń. Zdecydowałem, że nawet jeśli nikt tego nie przeczyta (albo przeczyta i wyśmieje) to spisanie tego pomoże mi uporządkować własne myśli i opinie. Zatem do dzieła.

 

Dan Simmons – Hyperion Cantos

„Hyperion” jest takim tytułem, który długo tkwił w mojej głowie. Nie potrafię powiedzieć gdzie i kiedy pierwszy raz usłyszałem, że to coś co warto przeczytać. Zderzenia z legendą bywają czasem bolesne jednak nie w tym przypadku. Od pierwszych stron urzekł mnie klimat opowieści i wyobraźnia autora. Dla tych, którzy nie znają „Hyperiona” wspomnę tylko, że jest to historia siedmiorga pielgrzymów: Kapłana, Żołnierza, Poety, Uczonego, Detektywa, Kapitana oraz Konsula. Celem ich wyprawy są Grobowce Czasu i spotkanie z istotą zwaną Dzierzbą lub Panem Bólu. Podczas wędrówki opowiadają kolejno swoje dzieje, które doprowadziły ich na Hyperiona. Każda z tych opowieści mogłaby stanowić kanwę osobnej książki. Dzięki tym historiom poznajemy opisywany świat. Jednak nic nie jest podane wprost.  Obraz całości musimy składać z porozrzucanych elementów. Tym większa jest satysfakcja gdy zaczynamy orientować się w opisywanym przez Simmonsa świecie.

 

Właściwie nie umiem o tej książce powiedzieć nic złego. Jestem szczerze zafascynowany wymyślonym światem Bez wątpienia jedna z najważniejszych powieści jakie czytałem. A co z kontynuacjami?

Bezpośrednia kontynuacja to „Upadek Hyperiona”. Z oczywistych względów nie ma ona już tej szkatułkowej kompozycji. Nie musimy tez tyle energii poświęcać na składanie rozrzuconych elementów. W końcu mamy już pojęcie o opisywanym uniwersum. Jednak wyobraźnia autora nie słabnie nawet na chwilę. O właśnie. I to jest jedyna rzecz do której mogę się przyczepić.  Nieposkromiona wyobraźnia. Dla autora nie ma rzeczy niemożliwych.  Przesunięcia czasowe, kwantowe matryce, datasfery… Mam wrażenie, że chwilami byłoby lepiej gdyby autor nieco „odpuścił” mimo, że to powieść fantastyczna i w zasadzie wszystko może się zdarzyć.

Mogę tylko zachęcić do sięgnięcia po obydwie powieści i mieć nadzieję, że innym spodobają się choć w połowie tak jak mi.

 

Przeczytaj także